niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 2

**** Z perspektywy Kate ****

Minęły 4 lekcje, a ja ciągle chodzę " nieobecna " jak to powiedziała Marlena. Teraz przerwa obiadowa, idziemy właśnie na stołówkę, przez cały czas odpowiadałam tylko " Cześć " " Siema " itp. Być popularną w szkole to jednak jest ciężko. Jednak gdy tylko zobaczyłam że przed stołówką stoi on to myślałam że się rozpłynę " Kate opanuj się,  nawet go nie znasz "  -powtarzałam sobie w myślach. Nawet nie wiem kiedy usiadłam przy naszym stoliku.
- Widzę że młodej ktoś wpadł w oko - odezwał się Mikołaj
- Spadaj - odpowiedziałam szybko
- Ej, a może zaprosić tego nowego na imprezę ? - zapytał Marcin
- Kogo? - zapytałam się jak dotarły do mnie jego słowa, w głębi duszy miałam nadzieję że to będzie ten chłopak co siedział przed gabinetem dyra
- No, wydawał się spoko - powiedział Mikołaj - Spoko się z nim gadało
- O kim wy gadacie? - zapytałam
- O Mateuszu, czyli o nim - powiedział mój brat i wskazał palcem chłopaka wchodzącego na stołówkę. To on... - Ej Matt... Dosiądź się - zawołał go. O boże, szybko schyliłam głowę i zajęłam się swoim śniadaniem.
- Jeśli to nie będzie problem - powiedział, boże jaki on ma głos...
- To jest Kate, moja siostra a to Marlena - przywitałam się krótkim hej i znowu spuściłam głowę. Nie mogę się na niego zagapić.
Szybko dokończyłam swój posiłek i postanowiłam wyjść na zewnątrz... Zrobiło mi się jakoś gorąco. Wyszłam z szkoły i udałam się w stronę ławek, usiadłam na jednej z nich i zaczęłam wpatrywać się w punkt przed siebie, nawet nie zauważyłam kiedy ktoś się do mnie dosiadł, ale nie zwracałam na to uwagi
- Będziesz mnie ignorować ? - zapytał. Boże... i co mam mu powiedzieć. Spojrzałam na niego, ale szybko odwróciłam wzrok, bojąc się że znowu się zagapię.
- Nie -odparłam cicho - kątem oka widziałam jak się uśmiecha.
- Dzisiaj rano było coś ze mną nie tak? - zapytał, a ja czułam że się czerwienię, chyba zostałam przyłapana...
- Nie, a dlaczego? - nie wiedziałam co mam mu powiedzieć
- Stałaś chyba z 5 minut i się na mnie gapiłaś - powiedział i sam zaczął się śmiać ze swoich słów
- Śmieszne - powiedziałam i już chciałam odejść, jak złapał mnie za rękę i pociągnął tak że znalazłam się na jego kolanach
- Puść mnie - powiedziałam
- A co jeśli powiem że nie chcę? - zapytał
- To i tak w końcu będziesz musiał bo muszę iść na lekcję
- Nie musisz - powiedział
- Muszę - nadal stawiałam na swoim
- Nie musisz - powiedział i spojrzał mi w oczy a  ja najzwyczajniej w świecie w nich zatonęłam. Po chwili się ocknęłam i odwróciłam głowę
- Nie rób tego - powiedziałam i chciałam się wyrwać, jednak znowu mnie stanowczo przytrzymał - Puść mnie - syknęłam,a on zaczął się śmiać.
- Ok - powiedział i mnie puścił. Gdy już wstałam on wyciągnął z kieszeni papierosy, zapalił jednego - Palisz? - zapytał
- Nie - odpowiedziałam twardo - I ty też nie powinieneś- powiedziałam
- Ale chcę - powiedział i znowu ten uśmieszek. 
- Musisz to robić przy mnie... Na terenie szkoły ? - zapytałam
- Tak - odpowiedział - A co masz problem? - zapytał, a w jego łosie można było usłyszeć kpinę
- Tak - odpowiedziałam już mniej pewnie
- Oł - zmrużył oczy - To idziemy? -  to było stwierdzenie a nie pytanie. Chwycił mnie za rękę
- Ja z tobą nigdzie nie idę- powiedziałam i chciałam się wyrwać, jednak nie za bardzo mi to wyszło
- Spokojnie, przecież cię nie zgwałcę, a na lekcjach jest nudno - powiedział i pociągnął mnie za sobą w stronę parku.
- Wal się - powiedziałam
- Nie siebie - odpowiedział,
- Tak, nie musisz dokańczać.- powiedziałam
- I dobrze, to co zapalisz? - zapytał gdy siedzieliśmy już na ławce w parku
- Nie - powiedziałam twardo
- Kate, spójrz na mnie - powiedział i chwycił delikatnie mój podbródek i zwrócił w moją stronę
- Nie - powiedziałam 
- Ale ja jeszcze nic nie powiedziałem
- Tak, ale wiem co chciałeś powiedzieć
-Och... no dobra, nie będę cię przecież zmuszać - powiedział i uniósł ręce w w geście poddania się...

Trochę namieszałam o.o / Viki 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz