Rozdział 1
- Młoda wstawaj!- usłyszałam głos mojego brata
- 5 minut- mruknęłam i zakryłam się jeszcze bardziej kołdrą.
- Nawet sekundy nie - powiedział i zabrał mi kołdrę
- Spadaj - powiedziałam i próbowałam dalej spać. Po chwili słyszałam tylko westchnienie Marcina i kroki jak wychodzi z pokoju. Ułożyłam wygodnie głowę i odpłynęłam
- Aaaaa!! - wydarłam się, a jedyne co teraz słyszałam to śmiech Marcina
- Mam cię zabić? Przez ciebie jestem całą mokra - krzyczałam. Tak, dobrze rozumiecie. Mój braciszek postanowił mnie obudzić za pomocą zimnej wody
- Sorry siostra, ale trzeba iść do szkoły a ja nie bd kolejny raz się za ciebie rodzicom tłumaczył - rozłożył ręce i zrobił niewinną minkę.
- Tak, tak pogadaj se - powiedziałam, wstałam z łóżka i podeszłam do szafy gdzie wybrałam ten zestaw
Szybko poszłam do łazienki, umyłam się, rozczesałam włosy, zrobiłam delikatny makijaż, ubrałam się i byłam gotowa. Wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni gdzie mój brat przygotował dla nas śniadanie.
- Siadaj i jedz- powiedział Marcin gdy byłam już w kuchni - usiadłam na przeciwko niego i zaczęłam jeść śniadanko.
- Ja pozmywam - powiedziałam gdy już zjedliśmy. Szybko pozmywałam i byłam gotowa do wyjścia
- Jedziemy - oznajmił i wsiedliśmy do samochodu - A zapomniałbym - zaczął - Rodzice wyjechali na jakąś delegacje, nie pytaj się mnie gdzie - wywrócił oczami - kasę mamy na koncie - i w tym momencie na jego twarzy zagościł uśmiech.
- Czyli mam rozumieć że imprezka- powiedziałam radośnie i wysiadłam z samochodu bo byliśmy już pod szkołą. Od razu skierowaliśmy się w stronę naszej paczki która już czekała - Siema - powiedziałam i z każdym po kolei się przywitałam, to samo zrobił Marcin
- Ej stary - odezwał się Mikołaj zwracał się do mojego brata - To kiedy imprezka? - zapytał na co wszyscy się uśmiechnęli
- No dzisiaj a kiedy - odpowiedział mójbrat
- Rodzice znowu wyjechali? - wyszeptała mi na ucho pytanie Marlena
- Nom - odpowiedziałam z uśmiechem - To wy zajmijcie się gośćmi - pokazałam palcem na chłopaków - Ja z Marleną zakupami, a później przygotujemy dom do tego - dokończyłam swoją przemowę
- Dobra, dobra ale teraz już się zbieramy bo zaraz dzwonek - powiedział Miko ( Mikołaj)
- Dobrze tatusiu - powiedziałam słodkim głosikiem na co wszyscy wybuchnęli śmiechem
- Och, Kate, Kate - westchnął - Chodź tu moja córeczko - powiedział i zaczął mnie do siebie przytulać tak że myślałam że zaraz mnie udusi.
- yyy... Puść mnie - wyszeptałam bo już ledwo co mogłam oddychać
- Dobra, ale pamiętaj że to jeszcze nie koniec - powiedział i posłał mi uśmieszek
- Ja nie wiem czy bd dzisiaj na tej imprezie - powiedziałam niepewnie
- Oj już dobrze, nie zrobię ci nic - powiedział,a ja uśmiechnęłam się triumfalnie. Kiedyś z Mikołajem byliśmy razem, ale co chwilę się kłóciliśmy i postanowiliśmy wrócić do przyjaźni, bo to nam bardziej służy i szczerze cieszę się z tego.
- Dobra, widzimy się na obiadowej - powiedziała Marlena i pociągnęła mnie za rękę w stronę naszej klasy. Gdy przechodziliśmy obok gabinetu dyrektora zauważyłam siedzącego pod drzwiami do gabinetu chłopaka. Siedział znudzony, ale za to jakie ciacho... Jakby nie Marlena która zaczęła mi machać ręką przed twarzą to chyba bym tam nada stała i się na niego gapiła... Właśnie, nie zauważyłam nawet że przystanęłam
- Kate, idziemy - powiedziała i rozległ się dzwonek. Szybko ruszyłyśmy do klasy, usiadłyśmy w naszej ławce i próbowałam się skupić na lekcji, jednak nic z tego. Moje myśli ciągle wędrowały wokół chłopaka którego widziałam pod gabinetem dyra...
***Z Perspektywy Matta ***
Obudził mnie ten cholerny budzik. Szybko go wyłączyłem i położyłem się by spać dalej, jednak znowu mi coś przerwało. Dzwonek mojego telefonu, odebrałem go szybko nie patrząc kto dzwoni
- Ubieraj się i ruszaj do szkoły, pamiętaj że najpierw masz wstąpić do dyrektora - usłyszałem głos Marka w telefonie i już wiedziałem że moja bajka się skończyła
-Dobra, już dobra. Nara - powiedziałem od niechcenia, wstałem i zacząłem się ubierać. Ubrałem czarne spodnie, do tego biały t-shirt i na to niebieską koszulę w kratę. Przeczesałem włosy palcami i zeszedłem na dół. Zjadłem coś tam szybko, wziąłem torbę i wyszedłem wolnym krokiem do szkoły. W połowie wziąłem moją paczkę fajek i zapaliłem jedną. Pod szkołą ją zgasiłem i udałem się do gabinetu dyra.
Zapukałem w wszedłem
- Dzień Dobry - powiedziałem od niechcenia i klapnąłem na krzesło przed jego biurkiem
- Dzień Dobry - odpowiedział i zaczął jakiś nudny wykład, że czegoś nie wolno, coś wolno bleble ble . Za każdym razem po skończonym " małym " wykładziku przytaknąłem mu tylko i to chyba tyle. Na koniec dał mi kluczyk do szafki, plan lekcji i powiedział że mogę iść. Szczerze nie widziałem powodu żeby isć na lekcję jeśli już 1/2 minęła ale no cóż. Jednak moje myśli przez resztę lekcji wirowały wokół dziewczyny, którą widziałem jak siedziałem przed gabinetem dyra. Szczerze, miałem z niej trochę ubaw, ale no cóż...
I jak się podoba?
Cudowne
OdpowiedzUsuń