- Pogadamy jeszcze- powiedziała...
- Wiem że nie odpuścisz - szepnęłam i razem z naszą przynętą poszłyśmy na zakupy. Przez całą drogę ignorowałam Matta, przez co od razu jak tylko się trochę oddalił zostałam zjechana przez moją kochaną przyjaciółkę- No co, nie moja wina - powiedziałam
- Kotku - usłyszałam głos za sobą i odwróciłam się w tamtą stronę z zaciśniętymi zębami - Będziesz mnie unikać? -zapytał, a ja myślała, że parsknę śmiechem prosto w jego twarz, a właściwie nie ja nie myślałam, ja to chciałam zrobić, ale zatkał mi usta pocałunkiem
- Kate! Nie znałam ci od tej strony - usłyszałam piskliwy głos mojej sąsiadki. - Rodzice ledwo co wyjechali a ty już ślinisz się z jakąś przybłędą na środku sklepu! - powiedziała to na tyle głośno że kilka osób obróciło się w naszą stronę
- Będę robić co chcę - powiedziałam już nieźle wkurzona.- I to nie przybłęda, tylko Matt i niech pani powie moim rodzicom - powiedziałam obojętnie, sama się dziwię dlaczego powiedziałam to o nim, ale mniejsza o to. Pani Kasia odeszła z niby urażona moimi słowami, a my z Marleną wybuchłyśmy śmiechem. - Kończymy? - zapytałam spoglądając na zapakowany cały koszyk.
- Chyba tak - odparła - Może jednak dobrze że z nami poszedł, same byśmy nie dały rady - powiedziała i spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Yhhh... nie przyznam racji ani nie zaprzeczę - powiedziałam i poszłam przodem do kasy.
- Zatańczysz? -zapytał Matt podając mi rękę, którą chwyciłam, może i był dupkiem, ale za to jakim ładnym. Przetańczyliśmy ze sobą dwie piosenki i gdy tylko rozległy się pierwsze nuty wolnej, chciałam iść usiąść, jednak on miał inne plany. Nie miałam zbytniej ochoty żeby tańczyć akurat z nim, ale co zrobić.
Poczułam delikatne ugryzienie na szyi, myślałam że się rozpłynę. Znam tego człowieka tak krótko, powinnam go nienawidzić, a co ja robię!? Pod jego delikatnym dotykiem moje ciało drży, jeden pocałunek, nie ważne gdzie może nogi robią się jak z waty, jedno jego spojrzenia w moje oczy a ja zatracam się w jego tęczówkach.
- Pocałujesz mnie w końcu?- zapytałam go lekko drżącym głosem z podniecenia. Jednak on nie zważał na moje pytania, dalej muskał moją skórę
- Chcesz tego? - zapytał na chwilę przerywając czynność i patrzał prosto w moje oczy
- Tak - odparłam całkowicie zatracona w jego oczach
- To nie - odparł i powrócił do całowania mojej szyi. Szybko go od siebie odtrąciłam i poszłam do kuchni się czegoś napić.
Jaksie podoba?
Jak zwykle wspaniały ^^ czekam na dalej. Mam nadzieję że pojawi sie jeszcze dzisiaj lub jutro ; )
OdpowiedzUsuńNareszcie :) już myślałam że zawiesiłaś tego bloga :) opowiadanie jak zwykle super czekam z niecierpliwością na koleją część :)))
OdpowiedzUsuń