- Jak porozmawiamy to zostawię cię w spokoju jeśli tego sobie życzysz - powiedział z spokojem. Oparłam się o ścianę i zjechałam oparta o nią na dół.
- Dobrze... Porozmawiajmy - szepnęłam ledwo słyszalnie i usiadłam obok niego. Nie miałam zamiaru pierwsza zaczynać rozmowy, nawet nie wiem co miałabym mu powiedzieć
- Nie możemy się więcej spotykać - powiedział nagle przerywając ciszę która panowała między nami. Spojrzałam na niego a moje oczy momentalnie zaszły łzami. Chciałam coś powiedzieć ale mi przerwał- Daj mi dokończyć - powiedział spokojnie - Wiem że to zabrzmi banalnie ale to dla twojego dobra - powiedział cicho, a ja zaśmiałam się na jego słowa. Nie wiem czemu tak zareagowałam, ale nie potrafiłam inaczej, to był chyba najdurniejszy kosz jaki kiedykolwiek dostałam.
- Żartujesz sobie? -zapytałam nadal sie śmiejąc, mimo że oczach miałam łzy. Po chwili Matt po prostu wstał i wyszedł a ja siedziałam i nie wiedziałam co mam zrobić. Dopiero jak drzwi sie zamknęły zrozumiałam że go straciłam, że odszedł. Rzuciłam się na łóżko i wybuchłam niepohamowanym płaczem.
*** Z perspektywy Matta ***
Co sie ze mną dzieje!? Od kąt ją zobaczyłem powtarzałem sobie że nie mogę jej zranić, nie ją.A co zrobiłem? Zawsze muszę wszystko schrzanić.
- Jestem idiotą - krzyknąłem i kilka osób odwróciło się w moją stronę jednak nie zwróciłem na to uwagi, szedłem ciągle przed siebie.
Takie krótkie bo zaraz znowu wychodzę.. Ja chyba nic innego nie robię :P Dziękuję za miłe komentarze *.*
Cieszę się, że szybko dodałaś ; ) Mam nadzieję, że nowy też szybko się pojawi ; ) Super piszesz <3
OdpowiedzUsuńSzkoda, że takie są krótkie ale i takie mogą być :)) opowiadanie świetne :) czekam na kolejna część;) szybko :D
OdpowiedzUsuń