poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 7 1/2

- Jak porozmawiamy to zostawię cię w spokoju jeśli tego sobie życzysz - powiedział z spokojem. Oparłam się o ścianę i zjechałam oparta o nią na dół.
- Dobrze... Porozmawiajmy - szepnęłam ledwo słyszalnie i usiadłam obok niego. Nie miałam zamiaru pierwsza zaczynać rozmowy, nawet nie wiem co miałabym mu powiedzieć
- Nie możemy się więcej spotykać  - powiedział nagle przerywając ciszę która panowała między nami. Spojrzałam na niego a moje oczy momentalnie zaszły łzami. Chciałam coś powiedzieć ale mi przerwał- Daj mi dokończyć - powiedział spokojnie - Wiem że to zabrzmi banalnie ale to dla twojego dobra - powiedział cicho, a ja zaśmiałam się na jego słowa. Nie wiem czemu tak zareagowałam, ale nie potrafiłam inaczej, to był chyba najdurniejszy kosz jaki kiedykolwiek dostałam.
- Żartujesz sobie?  -zapytałam nadal sie śmiejąc, mimo że  oczach miałam łzy. Po chwili Matt po prostu wstał i wyszedł a ja siedziałam i nie wiedziałam co mam zrobić. Dopiero jak drzwi sie zamknęły zrozumiałam że go straciłam, że odszedł. Rzuciłam się na łóżko i wybuchłam niepohamowanym płaczem.

*** Z perspektywy Matta ***
Co sie ze mną dzieje!?  Od kąt ją zobaczyłem powtarzałem sobie że nie mogę jej zranić, nie ją.A co zrobiłem? Zawsze muszę wszystko schrzanić.
- Jestem idiotą - krzyknąłem i kilka osób odwróciło się w moją stronę jednak nie zwróciłem na to uwagi, szedłem ciągle przed siebie.

Takie krótkie bo zaraz znowu wychodzę.. Ja chyba nic innego nie robię :P Dziękuję za miłe komentarze *.*


2 komentarze:

  1. Cieszę się, że szybko dodałaś ; ) Mam nadzieję, że nowy też szybko się pojawi ; ) Super piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że takie są krótkie ale i takie mogą być :)) opowiadanie świetne :) czekam na kolejna część;) szybko :D

    OdpowiedzUsuń